6 produktów, na których nie można oszczędzać
Niezależnie od sytuacji ekonomicznej...

Wrzesień w rodzinnym budżecie to miesiąc-sprawdzian: szkoła wystawia rachunek za wyprawkę i składki, dom upomina się o jesienne porządki, a kalendarz dorzuca urodziny, zajęcia dodatkowe i pierwsze zimne wieczory z wyższym rachunkiem za ogrzewanie. Gdy jedna pula pieniędzy ma obsłużyć wszystkich domowników naraz, potrzebny jest system dzielenia — bo bez niego wygrywa ten, kto krzyczy głośniej, a przegrywa zwykle poduszka finansowa.
Pierwszy krok to rozdzielenie wydatków na trzy koszyki: konieczne TERAZ (wyprawka podstawowa, składki z terminem, opłaty), konieczne ale przesuwalne (część ubrań, doposażenie domu, przegląd auta) i przyjemności (zajęcia dodatkowe ponad pierwsze, gadżety, weekendowe wyjścia). Wrześniowa zasada brzmi: koszyk pierwszy płacimy bez dyskusji, koszyk drugi rozkładamy na wrzesień i październik, koszyk trzeci czeka na spokojniejszy miesiąc. To banalnie proste — i skutecznie ucina klasyczny wrześniowy błąd, czyli kupowanie wszystkiego naraz w jednym szalonym tygodniu.
Warto też pamiętać o kalendarzu promocji: część szkolnych i domowych zakupów robi się najtaniej właśnie z poślizgiem, na posezonowych wyprzedażach drugiej połowy września.
Wrzesień to świetny moment na włączenie dzieci w domowe finanse — rok szkolny daje naturalną okazję. Kieszonkowe wypłacane regularnie, w stałej kwocie i bez dosypywania po drodze, uczy planowania lepiej niż niejedna szkolna lekcja przedsiębiorczości. Starszym dzieciom można oddać mały fragment realnego budżetu: nastolatek, który sam dysponuje kwotą na szkolne obiady czy ubrania, zaczyna liczyć błyskawicznie. Przy okazji znika część rodzinnych spięć — „nie stać nas" zamienia się w „to twój budżet, twoja decyzja".
Jest i druga strona: dziecięce zachcianki wrześniowe, podkręcane szkolnymi porównaniami. Tu sprawdza się reguła jednej rzeczy — nowa pasja dostaje jeden zakup na próbę, kolejne po miesiącu faktycznego używania. Portfel odpoczywa, a zapał weryfikuje się sam.
Najskuteczniejsze narzędzie rodzinnych finansów kosztuje zero złotych: krótka comiesięczna rozmowa przy kalendarzu. Piętnaście minut, podczas których dorośli przeglądają nadchodzące wydatki, a starsze dzieci słyszą, co się dzieje z pieniędzmi i dlaczego. Rodziny, które to praktykują, zgodnie mówią o dwóch efektach: znikają wydatki-niespodzianki, bo każdy wie, co nadchodzi, i topnieją pretensje, bo decyzje zapadają wspólnie. Do tego jedna współdzielona lista zakupów w telefonie i jedna zasada na jesień: każdy większy wydatek czeka dobę od pomysłu do zakupu. Ta doba to najtańszy filtr świata — połowa „koniecznych" rzeczy po prostu przestaje być konieczna następnego dnia. Wrzesień i tak będzie kosztowny. Ale to, czy będzie też nerwowy, zależy już nie od cen, tylko od systemu.
Każda gospodyni domowa wie, jak zaoszczędzić pieniądze w budżecie rodzinnym i to nie tylko...
Czytaj więcejPrawie żadna rodzina nie ma zapasów żywności. Nie chcesz przecież biegać do sklepu za...
Czytaj więcejWiększość banków oferuje szybkie płatności, co pozwala nam błyskawicznie zapłacić za...
Czytaj więcej
Zdrowie całej rodziny
Niezależnie od sytuacji ekonomicznej...
Jak oszczędzać z przyjemnością?
Wrzesień w rodzinnym budżecie to...
Promocje w sklepach
Wielkanocne okazje w gazetce Intermarche...